Od kosmetolożki do literackiej celebrytki – niełatwa droga do sławy!
Kiedy słyszymy nazwisko Blanka Lipińska, od razu na myśl przychodzą gorące sceny z książek, które wywróciły rodzimy rynek wydawniczy do góry nogami. Autorka 365 dni zdobyła miliony fanów (i hejterów przy okazji) dzięki swojej odwadze w opisywaniu tego, co inni tylko myślą. Ale zanim Blanka zaczęła rozbudzać wyobraźnię czytelników, jej życie wyglądało zupełnie inaczej. Czas więc cofnąć się w czasie i sprawdzić: Blanka Lipińska kiedyś – kim była, zanim stała się literacką femme fatale?
Skalpel? Nie, dziękuję – czyli era przed wybiegiem i reflektorami
Zanim świat usłyszał o 365 dniach, Blanka Lipińska była raczej osobą spoza mainstreamu. Ukończyła szkołę kosmetologii i przez długie lata z powodzeniem pracowała jako specjalistka beauty – profesjonalna linergistka, makijażystka i promotorka zabiegów estetycznych. Co ciekawe, zamiast operacji plastycznych, Blanka stawiała (przynajmniej wtedy) na naturalność. Zdjęcia z czasów przed erą Instagramowego błysku pokazują młodą kobietę z urokiem dziewczyny z sąsiedztwa. Takiej, z którą można wypić prosecco na balkonie i pogadać o życiu, a nie analizować długość rzęs doczepianych w trzech warstwach.
Scena, sznurowadła i… hipnoza – dziwne epizody z przeszłości
Mało kto wie, że Blanka Lipińska kiedyś marzyła o karierze scenicznej. Choć nie była aktorką z dyplomem, scenariusz jej życia zawierał więcej zwrotów akcji niż niejedna telenowela. Na krótko próbowała swoich sił jako hipnoterapeutka. Tak, dobrze czytasz – hipnoza! Pomagała ludziom radzić sobie z nałogami i lękami, co z perspektywy dzisiejszych romansów wydaje się zabawnym kontrastem. Ciekawe, czy umiała zahipnotyzować samego Massimo…
Reality show? Czemu nie!
Żeby nie było nudno, Blanka Lipińska w międzyczasie skusiła się na przygodę z telewizją. Pojawiła się jako promotorka walk KSW i konsultantka w programie Projekt Lady. Można by rzec – od beauty do brutality. Już wtedy dało się zauważyć jej charyzmę oraz błyskotliwą osobowość, która przyciągała media. To nie był jeszcze moment jej literackiego debiutu, ale show-biznes tylko czekał, aż Blanka zakocha się w piórze (czy raczej klawiaturze). Wszystko wskazywało na to, że nie powiedziała ostatniego słowa.
Miłość, dramaty i… czarne skórzane kurtki
Blanka Lipińska kiedyś nie była tak kontrowersyjna jak teraz, ale nie oznacza to, że jej życie było pozbawione emocji. Wręcz przeciwnie – jej związki, często burzliwe, inspirowały wiele scen z jej późniejszych książek. Jak sama wspominała w wywiadach, wiele fragmentów „365 dni” to fikcja z domieszką faktów (albo odwrotnie!). Czarne rockowe stylizacje i pewność siebie były jej znakiem rozpoznawczym dużo wcześniej, zanim Netflix wyprodukował ekranizację jej powieści. To nie był więc wizerunek wykreowany przez specjalistów od PR, a wynik autentycznego charakteru.
I nagle – bum! Literacka eksplozja o temperaturze 365 stopni
Trzeba przyznać, że niewiele osób spodziewało się, że z byłej kosmetolożki wyrośnie królowa erotyków. Kiedy Blanka Lipińska opublikowała pierwszą część swojej trylogii, rynek książkowy zareagował jak po zderzeniu z meteorem. Jej styl, porównywany niekiedy do Pięćdziesięciu twarzy Greya, wzbudzał kontrowersje, ale też nieustannie przyciągał tłumy. Co ciekawe, sukces przyszedł, gdy Lipińska miała już ugruntowaną pozycję zawodową poza literaturą. Można więc śmiało powiedzieć: życie naprawdę zaczyna się po trzydziestce… a czasem dopiero po pierwszym bestselerze.
Choć dziś nazwisko Blanki Lipińskiej otwiera więcej drzwi niż złoty klucz w bajkach o księżniczkach, jej przeszłość to prawdziwa mozaika różnorodnych doświadczeń. Od pracy przy brwiach, przez hipnozę, aż po literackie perwersje – jej droga do sławy nie była sztampowa, ale zdecydowanie inspirująca. I choć wiele osób zna ją wyłącznie jako autorkę książek z ostrym pazurem, warto pamiętać, że Blanka Lipińska kiedyś była zupełnie inną osobą – a może po prostu była sobą, tylko w wersji roboczej?