Czy ty też byłeś „sztosem”? Cofnijmy się do 2014 roku!
Pamiętasz rok 2014? My w ITMagazine na pewno! To wtedy na ekranach królował „Breaking Bad”, każdy znał „Let It Go” z „Krainy Lodu”, a selfie-stick dopiero zaczynał podbijać świat. Ale 2014 był też wyjątkowy z innego powodu: to właśnie wtedy młodzieżowe słowo roku 2014 skradło serca (i słowniki) nastolatków w całej Polsce. Słowo, które wyrażało uznanie, euforię i… wszystko naraz. Gotowi na podróż w czasie? Oto, co naprawdę googlowała młodzież dekadę temu i dlaczego „sztos” był absolutnym królem ulicy.
„Sztos” – jedno słowo, by rządzić wszystkimi
Zwycięzcą w plebiscycie na młodzieżowe słowo roku 2014 został bezkonkurencyjny „sztos”. Co to właściwie znaczyło? Dla niewtajemniczonych: „sztos” oznaczało coś absolutnie genialnego, wybitnego, doskonałego, wypasionego, no po prostu SZTOS! Czyli – tłumacząc z młodzieżowego na dorosły – coś, co zasługuje na 10/10 gwiazdek na IMDb i złoty medal w każdej dziedzinie życia. Czy to burger XXL z potrójnym serem, czy praca domowa odrobiona za kogoś – wszystko mogło być sztosem.
Co ciekawe, „sztos” to nie nowość rodem z TikToka. Pochodzi z języka przestępczego, gdzie „sztos” był po prostu… przekrętem. Ale młodzież, jak to młodzież, wzięła to, co brzmi fajnie i nadała temu nowy, zupełnie pozytywny sens. Swój renesans przeżywał też na YouTubie, w memach i komentarzach, gdzie wszystko było #sztosik.
Co jeszcze królowało w języku nastolatków?
Ale „sztos” to był dopiero początek! W zestawieniu walczyły także takie perełki jak „masakra”, „epicki”, „fejm” czy „zajawka”. Często w użyciu pojawiały się też „YOLO” (czyli „You Only Live Once”) oraz „SWAG”, który co prawda przyszedł do nas zza oceanu, ale rozgościł się w szafach i słownikach na dobre. Dzisiejsze „cringe” i „sus” mogą im tylko pozazdrościć dawnej chwały.
Nie można też pominąć kombinacji językowych, które wtedy były na topie: „mega sztos”, „epicka masakra” czy „full wypas”. To był czas kreatywności, której nie powstydziłby się sam Szekspir na energetyku.
Co Google na to?
Skoro mówimy o trendach, nie możemy pominąć królowej informacji – wyszukiwarki Google. Według danych z tamtych lat, słowo „sztos” miało gigantyczny wzrost popularności w wyszukiwaniach w drugiej połowie roku. W parze z nim szły również hasła takie jak „znaczenie sztos”, „co znaczy YOLO”, „co to fejm” oraz – nie żartujemy – „jak mieć swag”.
Wyszukiwarki nie kłamią. Kiedy młodzież nie rozumiała, co ktoś napisał na fejsie, szła do Google po pomoc. Trendy hasłowe były niczym rentgen młodego umysłu. To właśnie dzięki nim mogliśmy zaobserwować, że młodzież żywo interesuje się językiem, tylko potrzebuje odpowiedniego kanału dla ekspresji. I Google był tym kanałem. No może razem z Ask.fm…
Dlaczego to wszystko wciąż ma znaczenie?
Możesz zapytać: po co nam wiedza o tym, co było modne 10 lat temu? Przecież teraz dzieciaki mówią dziwne rzeczy, których i tak nie rozumiemy. A jednak – historia młodzieżowego słowa roku 2014 to coś więcej niż nostalgia. To lustro, które pokazuje, jak język odzwierciedla emocje, trendy i kulturę każdej generacji. To trochę jak archeologia, ale z większą dawką GIF-ów.
Zrozumienie, jakim słowem młodzież siebie określała, co było „hot”, a co „żenada”, pozwala nie tylko lepiej dogadywać się z młodszymi, ale też przyglądać się ewolucji języka na naszych oczach. I kto wie – może wróci moda na „sztosa” i znów stanie się on codziennym komplementem w biurze? (O ile nie zostanie przejęty przez boomersów, wtedy zginie marnie – jak każdy trend).
Jak widać, młodzieżowe słowo roku 2014 nie było tylko kieliszkiem językowego szampana – było raczej całą butelką, która rozlała się po całej Polsce. Zostawiło ślad w memach, komentarzach i w naszej codziennej mowie. Dziś, choć „sztos” nie pojawia się już tak często jak kiedyś, jego duch wciąż żyje – w naszej pamięci, archiwach Google i – przede wszystkim – wśród tych, którzy wiedzą, że język młodych to nie tylko slang, ale cała kultura. A jeśli chcesz odświeżyć te słowne sztosy jeszcze bardziej, zajrzyj poniżej!