W czasach, kiedy SUV-y mnożą się szybciej niż koty na YouTube, a każdy producent próbuje stworzyć swoje czterokołowe dzieło sztuki, Kia postawiła na coś zupełnie innego. A mianowicie – samochód, który wygląda jak dzieło designera z obsesją na punkcie szybkich sedanów i jeździ tak, jakby jego marzeniem było ścigać zawodowców na torze. Przedstawiamy Kia Stinger GT – koreańskiego buntownika na czterech kołach, który potrafi wprowadzić sporo zamieszania na niemieckiej autostradzie, a także pod twoim blokiem.
Co siedzi pod maską? Trochę wulkanu, trochę diabełka
Kia Stinger GT to nie przelewki – mówimy o 3.3-litrowym silniku V6 twin-turbo, który wypluwa 366 KM i 510 Nm momentu obrotowego. Brzmi groźnie? I słusznie. To wystarczy, by wyrzucić ten ładnie wyglądający sedan z miejsca do setki w mniej niż 5 sekund. A dokładniej – 4,9 sekundy. To już terytorium BMW i Audi z literką S na ogonie, ale Koreańczyk nie boi się takiego towarzystwa. Co więcej, Stinger nie tylko dobrze jeździ – on dobrze brzmi! Bulgot V6 pod pedałem dodaje pewności siebie nawet najbardziej nieśmiałemu kierowcy.
Wygląd, który krzyczy: „Jestem szybki!”
Po pierwszym rzucie oka na Kia Stinger GT można pomyśleć, że to jakiś koncept z salonu motoryzacyjnego w Genewie. Długi przód, zgrabna sylwetka liftbacka, wentylowane nadkola, 19-calowe alufelgi i cztery końcówki wydechu – ten samochód nie gra w chińczyka, on gra w Formułę 1. I to na poważnie. Sportowy charakter podkreślają też LED-owe lampy, agresywny grill w stylu tygrysiego nosa i tylne światła, które wyglądają jakby miały wystrzelić rakietę. Nie jest więc zaskoczeniem, że Stinger często przyciąga spojrzenia – nawet tych, którzy raczej nie wiedzą czym różni się diesel od benzyny.
Wnętrze – luksus z nutką sportowego przyprawienia
W środku Kia Stinger GT nie rozczarowuje. Skórzana tapicerka, metalowe dodatki, sportowa kierownica i kubełkowe fotele trzymające lepiej niż ręka babci przy przechodzeniu przez ulicę. Jeśli Twoje codzienne podróże oznaczają korki, to z radością poinformuję, że system audio Harman Kardon (15 głośników!) odciągnie Twoją uwagę od klaksonów i frustracji. Do tego 8-calowy ekran dotykowy wspomagany przez Apple CarPlay i Android Auto pozwala wygodnie zarządzać całą technologią, która sprawia, że czujemy się jak w kokpicie myśliwca.
Jak to jeździ? Nie tylko szybko, ale i przyjemnie
Kia Stinger GT to auto stworzone dla kierowcy, który lubi mieć coś do powiedzenia w zakrętach. Układ kierowniczy jest precyzyjny, zawieszenie – zbalansowane, a napęd na cztery koła z systemem torque vectoring dodaje pewności na mokrej nawierzchni. Tryby jazdy (od Eco po Sport+) pozwalają zmienić charakter auta od grzecznego kota po rozwścieczonego lamparta. Stinger zaskakuje też dobrą kulturą jazdy na co dzień – nie wszystko musi być wyścigiem (chociaż może…).
Kia Stinger GT – opinie i zaskoczenie rynku
Pierwsze reakcje na Stingera? Niedowierzanie. Koreańska marka? Taki wygląd? Takie osiągi? Tak, tak i jeszcze raz – tak. Opinie użytkowników oraz dziennikarzy motoryzacyjnych są zgodne: to jeden z najbardziej niedocenianych samochodów klasy GT. W testach porównawczych często dorównuje niemieckiej konkurencji, a nierzadko ją przewyższa, oferując bardziej atrakcyjny stosunek jakości do ceny. A skoro już o cenie mowa…
Ile to kosztuje, czyli raj dla portfela?
W 2023 roku ceny Kia Stinger GT w Polsce zaczynały się od około 270 000 zł, co – zważywszy na moc, wyposażenie i styl – brzmi jak okazja. W porównaniu do podobnie wyposażonych modeli Audi, BMW czy Mercedesa, Stinger wypada jak promocja w ulubionym dyskoncie. Aż chce się krzyknąć: bierę, zanim ktoś inny wrzuci do koszyka! Co więcej, Kia oferuje aż 7 lat gwarancji – coś, o czym inni gracze w segmencie mogą tylko pomarzyć.
Kia Stinger GT zdobywa serca nie tylko kierowców szukających emocji, ale też tych, którzy chcą się wyróżniać bez dopłacania za logo na masce. Jeśli chcesz poznać więcej szczegółów – koniecznie zajrzyj do naszej recenzji na Kia Stinger GT.
Kia Stinger GT to samochód, który udowadnia, że koreańska motoryzacja nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. To auto dla tych, którzy mają dość nudnych premiumów, chcą się wyróżniać, ale jednocześnie nie rezygnują z osiągów i komfortu. Stinger to smakowity miks stylu, mocy i rozsądku – coś jak połączenie Jamesa Bonda z kimchi. I choć w 2023 roku rynek pełen był ciekawych premier, ten turbo Koreańczyk wciąż zostaje jednym z najciekawszych graczy w segmencie. Kto powiedział, że emocje i rozsądek nie idą w parze? Właśnie udowodniliśmy, że… jak najbardziej!