Huczna premiera, gorące nazwiska i temat, który od razu wzbudził emocje – „Dziewczyny z Dubaju” to tytuł, który trudno zignorować. Film oparty na prawdziwych wydarzeniach, książce Piotra Krysiaka i owiany atmosferą luksusu, kontrowersji oraz… pieniędzy – dużo pieniędzy. Przyciągnął uwagę zarówno fanów kina sensacyjnego, jak i miłośników złotych skandali z życia gwiazd. Można powiedzieć: wszystko, co Polacy kochają najbardziej, zamknięte w dwóch godzinach pełnych seksu, zdrady i emirackich dolarów.
Dziewczyny z Dubaju: Obsada, która przyciąga nie tylko spojrzenia
Jednym z największych atutów filmu jest bez wątpienia gwiazdorska obsada. Dziewczyny z Dubaju obsada – to nie tylko znane twarze z pierwszych stron gazet, lecz także aktorki, które dopiero pokazują pazur. W roli głównej zobaczymy Paulinę Gałązkę jako Emi – bohaterkę, która z prowincjonalnej niewinności wpada prosto w świat arabskich pałaców, prywatnych odrzutowców i słynnych „szejków płacących w gotówce”.
Obok niej występują Katarzyna Figura (zawsze z klasą, nawet w roli matki „na dystans”), Olga Kalicka, Katarzyna Sawczuk czy Giulio Berruti – włoski aktor, który przyciąga wzrok nie tylko kobiet. Dziewczyny z Dubaju obsada to także plejada zagranicznych epizodystów, którzy dodają filmowi międzynarodowego klimatu, nieco przypominającego hollywoodzki thriller erotyczny z ambicjami.
Czy to polskie „Pretty Woman” czy raczej reality show z burżujskiego piekła?
Recenzje filmu są jak lista gości na arabskim weselu – różnorodne i nieprzewidywalne. Dla jednych to odważna, mocna historia o mechanizmach uprzedmiotowienia kobiet, dla innych – polska wersja „Dynastii”, tylko z większą ilością silikonu i blichtru. Krytycy filmowi nie szczędzą słów na zarówno pelerynę glamour, jak i odważne sceny erotyczne.
Nie brakuje pochwał za śmiałe podejście do tematu, estetykę i scenografię, które rzeczywiście przenoszą widza do świata bogactwa i dekadencji. Z drugiej strony – dialogi bywały toporne, a fabularne skróty przypominały lot z Warszawy do Dubaju na podpitym autopilocie. Część widzów zarzuciła filmowi powierzchowność i skupienie się na efekciarstwie kosztem głębi psychologicznej postaci. Ale umówmy się – czy ktoś naprawdę idzie na „Dziewczyny z Dubaju”, żeby analizować traumy wewnętrzne bohaterów?
Film z pazurem i kontrowersją – czy warto obejrzeć?
To nie jest film dla grzecznych widzów z puszystym kocykiem i kubkiem rumianku. „Dziewczyny z Dubaju” to jazda bez trzymanki w stylu arabskiej limuzyny. Produkcja stara się połączyć dramat obyczajowy z kinem sensacyjnym podszytym erotyką – a efekt? Czasem zgrzyta, ale trudno oderwać wzrok.
Dla osób, które gustują w produkcjach takich jak „365 dni” albo „Euforia” – to pozycja obowiązkowa. Film ma odwagę opowiadać o niewygodnym zjawisku, nie uciekając przy tym od kontrowersji. Zrealizowany z rozmachem, niesie też za sobą pewne społeczne przesłanie – choć nie zawsze wiemy, czy mamy się śmiać, czy zadumać. W każdym razie – nuda nie dopadnie nikogo.
Werdykt filmowy: Grzech, złoto, glitter
Czy ten film jest arcydziełem? Raczej nie. Czy zapada w pamięć? Jak najbardziej. „Dziewczyny z Dubaju” nie udają czegoś, czym nie są. To film, który oferuje to, co obiecuje – duże emocje, piękne kobiety, kontrowersyjny temat i sporo błyskotek. Obecność takich aktorek jak Gałązka czy Figura zdecydowanie podnosi wartość produkcji, a reżyseria Marii Sadowskiej nadaje całości wyraźny, kobiecy pazur.
Dla niektórych będzie to film z rodzaju guilty pleasure, dla innych – przestroga lub fascynujące spojrzenie za kulisy luksusowego życia. Jedno jest pewne: „Dziewczyny z Dubaju obsada” to temat, który rozgrzewa widownie bardziej niż pustynne słońce w Zjednoczonych Emiratach.
Jeśli więc nie boisz się gorących tematów i chcesz zobaczyć, jak wygląda Polska eksportowa z domieszką arabskiego złota – oddaj się tej filmowej przygodzie.
Przeczytaj więcej na:https://womenmag.pl/dziewczyny-z-dubaju-obsada-i-najwazniejsze-role-w-filmie/.