Zupa gulaszowa Magdy Gessler to jak symfonia smaków w garnku – intensywna, aromatyczna i totalnie uzależniająca. Jeśli jesteś fanem kuchni polskiej z pazurem (czy też z papryką), to ten przepis rozgrzeje Twoje kubki smakowe równie skutecznie jak węgierska noc w środku grudnia. Magda Gessler – kulinarna diva, która nie boi się dużej ilości przypraw, mięsa i spektaklu na talerzu – zaproponowała wariację gulaszu, która ucieszy nawet najbardziej wymagających smakoszy.
Dlaczego zupa, a nie tradycyjny gulasz?
Kiedy słyszysz „gulasz”, myślisz o czymś gęstym, zawiesistym i konkretnym. Ale Magda nie byłaby sobą, gdyby nie dorzuciła łyżki dramy i szczypty innowacji. Jej zupa gulaszowa łączy w sobie rozgrzewającą moc klasycznego gulaszu z przyjemną lekkością zupy. Znaczy: można zjeść dokładkę bez wyrzutów sumienia (a przynajmniej trochę mniejszych).
To idealna potrawa na chłodne dni, rodzinne obiady, lub na „mam tylko jedną patelnię i dwa garnki, co teraz?” Talerz tej zupy jest jak kocyk w niedzielny wieczór – otula aromatem wędzonej papryki, mięsem, warzywami i nutą wytrawnego komfortu.
Składniki – co wrzucić do garnka, a co zostawić na półce?
Wersja Magdy Gessler jest bogata, ale nie przesadzona. Wszystko ma sens, wszystko ma smak, a wszystko ląduje w garnku na zasadach kulinarnego zen. Oto, co warto mieć pod ręką:
- 500 g wołowiny (najlepiej łopatka – tłustsza, a więc bardziej soczysta);
- 1 duża cebula i 3 ząbki czosnku (bo gdzie aromat, tam one);
- 2 czerwone papryki – dla koloru i słodyczy;
- 2 łyżki wędzonej papryki;
- 2 pomidory lub 3 łyżki koncentratu;
- 4 ziemniaki – Magda mówi, że niech będą duże i z charakterem;
- 1 litr bulionu wołowego (lub magiczny domowy rosół z niedzieli);
- majeranek, liść laurowy, pieprz, sól, opcjonalnie odrobina ostrego chili, jeśli lubisz kiedy zupa „gada” z językiem;
- Odrobina śmietany do serwowania, jeśli chcesz zabielić całość i przełamać głębię smaku.
Sposób przygotowania – operacja: pełnia smaku
Gotowanie tej zupy to teatr jednego aktora – Ciebie – z garnkiem w roli drugoplanowej. Zacznij od podsmażenia cebuli i czosnku. Niech się zeszklą, ale bez płaczu – chyba że ze wzruszenia. Dorzuć mięso pokrojone w kostkę i podsmaż, aż złapie kolor godny okładki magazynu kulinarnego.
Dodaj paprykę i przyprawy – nie bój się wędzonej papryki, to właśnie ona sprawia, że zupa gulaszowa Magdy Gessler smakuje jak kulinarna poezja z ogniem. Wlej bulion, dorzuć ziemniaki i gotuj na małym ogniu przez około godzinę – lub do momentu, aż mięso będzie tak miękkie, że rozpadnie się z czułością na widok łyżki.
Na koniec dorzuć pomidory lub koncentrat, a jeśli masz ochotę – majeranek i listek laurowy. Pogotuj jeszcze chwilę, ewentualnie lekko zahartuj śmietaną i… voilà! Gotowe.
Jak podawać i z czym to się je?
Talerz tej zupy powinien być głęboki, miska – solidna, a kromka chleba – gruba. Najlepiej smakuje z pajdą chleba na zakwasie lub z bagietką zamoczoną w gorącym bulionie. Nie żałuj – sosik jest na wagę złota!
Chcesz poczuć się jak w knajpie Magdy? Posyp zupę natką pietruszki i dodaj kleks śmietany na środku – bo jedzenie najpierw się je oczami, a dopiero potem sercem.
Zupa gulaszowa Magdy Gessler to danie, które łączy przepełniony smak mięsnego gulaszu z formatem, który pozwala na dokładkę bez bólu brzucha. To kulinarna reprezentacja tego, co najlepsze w polsko-węgierskiej współpracy nad garnkiem.
Zamiast spędzać godziny nad przepisami z niepewnego źródła, postaw na pewniaka. Magda Gessler wie, co robi, a my wiemy, że Twój żołądek podziękuje Ci po każdej łyżce. To danie, które nasyca, rozgrzewa i poprawia nastrój – idealne comfort food na każdą porę roku.