Polityka to dziedzina, gdzie trawa zawsze wydaje się bardziej zielona po stronie opozycji, a nazwiska jak Arkadiusz Myrcha wciąż pojawiają się w nagłówkach. Ale czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, kim naprawdę jest ten uśmiechnięty mężczyzna w garniturze, który z pewnością zna więcej paragrafów niż przeciętny obywatel zna powiedzonek o sąsiadach? Dziś zanurzymy się w życiorys posła, prawnika i – kto wie? – może przyszłego ministra. Poznaj pochodzenie i historię życia Arkadiusza Myrchy, zanim jego kolejne przemówienie znów wyrwie Cię ze snu. I nie bój się – będzie lekko, łatwo i przyjemnie (przynajmniej bardziej niż 300-stronicowy projekt ustawy).
Od Kopernika do Myrchy – Toruń jako początek
Arkadiusz Myrcha urodził się w 1986 roku w Toruniu – mieście, w którym nie tylko pierniki są słodkie, ale i atmosfera polityczna dość gorąca. Jako rodowity torunianin, od małego nasiąkał zapachem cynamonu, klimatem gotyckich murów i… debatami o konstytucji. To właśnie tam rozpoczęła się jego droga ku politycznej arenie – szkole, miejscom, w których zbiera się podpisy pod petycjami i pierwszym rozczarowaniom młodego idealisty, gdy okazywało się, że demokracja to jednak nie jest gra zespołowa.
Jako absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, Myrcha postawił na prawo – i chwała mu za to! Być może wtedy jeszcze nie wiedział, że paragraf 5 kiedyś stanie się jego ulubionym przysłowiem, ale już wtedy czuł powołanie do służby publicznej. W czasie studiów działał w samorządzie studenckim i organizował akcje społeczne – jednym słowem: polityka RH+.
Kariera, która nie zna słowa „stop”
Po zakończeniu studiów, Myrcha nie schował dyplomu do szuflady, jak większość humanistów. Zamiast tego włożył togę, uścisnął dłoń Temidy i rozpoczął praktykę adwokacką. Ale jak wiemy – paragraf paragrafem, polityka go wzywała niczym matka dziecko na rosół.
W 2015 roku wszedł do Sejmu jako poseł Platformy Obywatelskiej, a dokładniej – entuzjastyczny reprezentant obywateli, który nie bał się zadawać trudnych pytań i stawiać równie trudnych interpelacji. Członek komisji ds. sprawiedliwości, komisji śledczych i – nie zapominajmy – stały bywalec ekranów telewizyjnych. Czasem bardziej rozpoznawalny niż prezenter prognozy pogody.
Arkadiusz Myrcha pochodzenie – czyli skąd on się naprawdę wziął?
Choć dzisiaj jego nazwisko pojawia się w analizach politologów i memach politycznych, warto wziąć lupę do ręki i zagłębić się w korzenie posła. Arkadiusz Myrcha pochodzenie zawdzięcza rodzinie o głębokich wartościach oraz lokalnej społeczności, która kształtowała jego charakter. Wychował się na toruńskim Podgórzu – osiedlu, gdzie każdy zna każdego, a wybory do samorządu lokalnego są tematem równie gorącym, co grill u cioci Krystyny w lipcu.
Rodzice kładli nacisk na edukację, uczciwość i zaangażowanie społeczne. Dodajmy do tego talent retoryczny, który z czasem ewoluował ze szkolnych konkursów krasomówczych do konferencji prasowych i mamy przepis na polityka nowej generacji. Jeśli chcesz zgłębić więcej w temacie Arkadiusz Myrcha pochodzenie, tutaj znajdziesz więcej detali.
Praca, pasje i… Twitter
Jako poseł, Myrcha znany jest z aktywności nie tylko na mównicy, ale i w mediach społecznościowych. Twitter? Opanowany. TikTok? Kto wie – może taniec polityczny nie jest mu obcy. Jednak jego zawodowe działania wykraczają poza selfie z Sejmu. Aktywnie działa na rzecz reformy wymiaru sprawiedliwości, wspiera młodzież w inicjatywach obywatelskich i wspólnie z samorządami wdraża lokalne zmiany.
Prywatnie – fan piłki nożnej, mąż i ojciec. Czyli człowiek jak każdy z nas, tylko z immunitetem i większymi szansami na debatę z Ministrem Sprawiedliwości. W wolnym czasie (o ile w ogóle taki istnieje) nie pogardzi dobrym serialem. Wiemy, że był fanem House of Cards, ale twierdzi, że polska scena polityczna bywa bardziej dramatyczna.
Choć stereotypowy obraz polityka to garnitur z betonu i uśmiech z plastiku, Myrcha zdaje się iść innym torem. Z dystansem do siebie, zaangażowaniem i – co najważniejsze – bez używania języka niezrozumiałego nawet dla Słownika PWN.
Arkadiusz Myrcha to przykład polityka, którego kariera rozwija się zgodnie z logiką, ale z domieszką pasji i toruńskiego charakteru. Od codziennych obowiązków poselskich, przez wypowiedzi medialne, aż po kontakt z wyborcami – robi to z klasą oraz lekkim przymrużeniem oka. Czy to przyszłość polskiej polityki w wydaniu light? Możliwe. A czy lepiej poznać człowieka, zanim będzie Ministrem wszystkiego? Zdecydowanie tak.