Wyjazd do Tajlandii to marzenie wielu podróżników – rajskie plaże, soczyste mango, mistyczne świątynie i masażyści na każdym rogu. Ale czy słyszałeś już o legendarnym ping pong show? Nie, nie chodzi tu o zawody w tenisa stołowego… choć piłeczki rzeczywiście odgrywają kluczową rolę. Jeśli planujesz wizytę w Kraju Uśmiechu i ktoś szepnął ci do ucha hasło ping pong show, przeczytaj ten artykuł zanim wyruszysz – bo w tej grze emocje sięgają zenitu, a rzeczywistość może przerosnąć Twoje wyobrażenia.
Co to właściwie jest ten cały ping pong show?
No cóż, jeśli liczyłeś na olimpijskie emocje i topspiny, mamy złe wieści. Ping pong show w Tajlandii to rodzaj burleski (delikatnie mówiąc), która rozgrywa się głównie w klubach nocnych Patpongu w Bangkoku czy dzielnicy Walking Street w Pattayi. Główną atrakcją nie są jednak stoły do ping-ponga, a występy kobiet wykonujących akrobatyczne triki z udziałem – tak, zgadłeś – piłeczek pingpongowych. Zadziwiające? Oj tak. Kontrowersyjne? Jeszcze bardziej.
Dlaczego ludzie to oglądają?
Tego do końca nie wie nawet Freud. Część turystów idzie z czystej ciekawości, traktując pokaz jako element kultury z przymrużeniem oka. Inni szukają wrażeń, których nie da się znaleźć w folderach biur podróży. W końcu nie codziennie ogląda się kobietę, która – hm – jest bardziej precyzyjna niż większość mistrzów curlingu. Trzeba jednak jasno powiedzieć: to nie jest rozrywka dla każdego. Jeśli czerwienisz się przy odważniejszych żartach, może lepiej wybrać się na lodowatą colę na lokalnym bazarze.
Ciemna strona show
Choć ping pong show Tajlandia może wydawać się zabawną anegdotą do opowiedzenia znajomym po powrocie, ma też swoją mniej kolorową stronę. Organizacje broniące praw człowieka i zwierząt (tak, niektóre show angażują stworzenia – i to nie są pupile domowe!) ostrzegają przed uczestnictwem w tych występach. Często performerki pracują w trudnych warunkach, są wręcz zmuszane do udziału, a kluby działają na granicy legalności. Krótko mówiąc: atrakcja może budzić więcej niż tylko niedowierzanie – czasem przywołuje też wyrzuty sumienia.
Nie daj się naciągnąć!
Jeśli mimo wszystko postanowisz zobaczyć show, pamiętaj o kilku zasadach, dzięki którym nie zostaniesz naciągnięty jak turysta w kapeluszu safari. Najważniejsze: zawsze ustal cenę zanim wejdziesz do klubu. Wielu turystów opowiada historie, jak za piwo (niewielkie, 250 ml) przyszło im zapłacić równowartość rocznego zapasu biletów miesięcznych w Warszawie. Nie daj się też namówić ulicznym naganiaczom – to oni bywają najbardziej kreatywni, a ich obietnice okazują się zaskakująco… nieprawdziwe.
Czy to legalne?
Oficjalnie? Nie do końca. W praktyce? W Tajlandii obowiązuje zasada, że jeśli coś przynosi zyski z turystyki, to przymyka się na to oko – przynajmniej dopóki nie wybuchnie medialna afera. Kluby z ping pong show funkcjonują więc w szarej strefie. Władze co jakiś czas przeprowadzają naloty, ale chwilę później wszystko wraca do normy. Jeśli decydujesz się na udział, robisz to na własne ryzyko – także prawne.
Wyjazd do Tajlandii to przygoda pełna aromatów, śmiechu, kokosów i… zaskakujących doznań. Ping pong show Tajlandia to bez dwóch zdań jedna z najbardziej ekscentrycznych atrakcji, które możesz dodać do swojej podróżniczej kolekcji, ale jak każda ekstrawagancja – wymaga rozwagi. Choć można potraktować ją jak lokalną osobliwość, nie zapominaj, że za spektaklem kryją się realni ludzie i prawdziwe problemy. Chcesz mocnych wrażeń – okej. Ale bądź świadomym widzem, nie tylko turystą z dużym zoomem w aparacie.